|
|
|
|
|
|
miedziany blat i błyszcząca glaca tylko o muzyce, ale jakiej! polityka na co dzień tektur bildblog nic o nas bez nas (tzw. postmodernizm) ruskie w kosmos polecieli! bistdu...? kraków foto nowa huta foto comawhite luneta 100x400 muaa crogool juriusz listopad październik wrzesień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń 2005 grudzień listopad październik wrzesień sierpień czerwiec maj kwiecień marzec luty |
|
|
YOU'RE NOT FUNNY ANYMORE! Ile w końcu można się śmiać z tego samego... Całą wczorajsza dniówka upłynęła pod znakiem sympatycznego kandydata z miasta Białegostoku. Ciekawe, czy Krzysztof Kononowicz zdaje sobie teraz sprawę, co jest tak naprawdę powodem jego popularności... ![]() ykim 2006-11-10 11:19:48 skomentuj (3) PADACZKA Wiele rzeczy, także takich dwunożnych, mnie dziś wkurwiło, ale klasyfikację zdecydowanie wygrywa deszcz i zimno, które umiejętnie spuchają na koniec języka wulgaryzmy typu: "chuj, kurwa, mać jebana". Jeszcze dwa dni temu oczywistym wydawało się, że najgorsze co nas może spotkać to gołoledź, śnieg i białe niedźwiedzie, ale po tym, jak dziś pomykałem ulicami bez parasola, zmieniłem zdanie. Chciałem zresztą kupić bilet i wybrać pieniądze z banku, ale nic z tego nie wyszło. Jeszcze w tramwaju doszedłem do konstruktywnego wniosku, że dziś już z domu nie będę wychodził, mimo że trafia się jedyna poza weekendem okazja, by iść do kina. Potem jeszcze doświadczyłem uroku podróżowania wypełnionym autobusem. Po wyjściu z niego mokry asfalt pachniał wiosną. Winna jest ta jebana pogoda i wnioskuję o skazanie jej na śmierć przez powieszenie. ![]() Poza tym przypominam, że we wszelkich centrach konsumpcji zaczynają się już święta. Skończyło się Halołin, kiedy można było kupić akcesoria z dynią, teraz rządy nad komercją wszelaką obejmuje Santa Claus u jego 12 reniferów. Coca Cola już nadaje swoją tradycyjną reklamę z ciężarówkami i lada chwila możemy się spodziewać choinek przed każdą poważniejszą < Już widzicie, że żółć sama się za mnie wylewa i niczego ciekawego nie zdołam napisać, jak zwykle zresztą. Ale - co tyczy się każdego - pisanie bloga nie ma sensu. Szczególnie mocno uwidacznia się to na powyższym, poniższym i pobocznym przypadku. Chuj z tym. Idę się zająć czymś bardziej efektywnym. ykim 2006-11-06 16:07:56 skomentuj (0) WIELKI SPORTOWIEC Osiągnięcia wszystkich polskich sportowców, nie ważne w jakiej dziedzinie, bledną przy rekordach ustanowionych przez Takeru Kobayashiego, który właśnie, jak donoszą agencje: ykim 2006-10-29 20:04:12 skomentuj (0) KOCHANY PANIE PREZYDENCIE W ogromie kompleksowego dzieła, jakim jest przebudowa skompromitowanej i skurwionej III RP w jaśniejącą już na horyzoncie, przeczystą zawsze dziewicę IV RP, pozwolę sobie zwrócić uwagę na jeszcze jedną inicjatywę, która pozwoli uczynić naszą ludową ojczyznę bardzo bliską ideału. Każdy pełnej krwi obywatel Naszej Ojczyzny Polski chce, by Polskie wieżowce były najwyższe i najbardziej pionowe na świecie, Polskie jezdnie, po których już niedługo będą śmigały Wozy Ludowe (WL) najrówniejsze, a pod nimi w Polskich rurach płynęła przeczysta Polska woda i gaz z Polskich złóż. Niestety, wysiłek całego Narodu jest częstokroć niweczony przez niewielkie, ale za to ciężarne w skutki zaniedbanie. ykim 2006-10-27 11:36:42 skomentuj (0) !!!SPOILER!!! W końcu wygospodarowałem dziś krzynę czasu żeb pójść na drugą część "Sprzedawców" Kevina Smitha. Recenzje, które niechcący przeczytalem w ciągu ostatnich dwóch tygodni, brzmiały jak ostrzeżenie, ale wcale się nie przestraszyłem. Nie piłem przed seansem, nie kupiem sobie piwa w kinie, jak mają to w zwyczaju przedstawiciele sojuszniczego narodu zza Atlantyku, nic z tego. Po prostu starałem się nie spodziewać niczego i poszedłem do kina, które akurat miałem po drodze. Nie zawiodłem się. ![]() Poza tym życie nie rozpieszcza:) Zasłużone 5 dni wolnego minęło bezpowrotnie, ale wycieczka Łasicą z Kierowniczką, Królewną i Maliną w odwiedziny do pana z meblowego się udała. Uczę się twardo angielskiego i arkuszy stylów. Przez tydzień nie miałem telefonu i aż się boję pomyśleć, ilu ważnych spotkań nie odbyłem z tego powodu. W ogóle to boję się myśleć. Plany na jutro to pranie, zwrot książek do biblioteki (kara?), zakup biletów na piłkarskie derby grodu Cracka i na koncert Archive (chyba, że się jeszcze rozmyślę). Po zakupach praca. Piątek i sobota są wolne, więc będzie okazja do czynnego odpoczynku. Plany na najbliższe kilka miesięcy generalnie się nie zmieniły. Oby tylko środków nie zabrakło. Całuję cię na dobranoc kochany pamiętniku i przenoszę umęczony wzrok na słówka, związki frazeologiczne i inne takie. ykim 2006-10-23 22:56:46 skomentuj (0) ALL WORK AND NO OCHLEJ Nie ma jak spotkać fajnego taksówkarza po dniu wypełnionym pracą. Przed snem ci jeszcze taki opowie co się ciekawego dzieje na mieście i to w mieście prawdziwego ciężko tyrającego proletariatu. Co nowego na skrzyżowaniach, w bocznych alejkach, przecznicach, tam gdzie światło nie dochodzi i pod latarnią. Które dzielnice się wyludniają, a które tyją w patrycjat z wypchanymi portfelami. ykim 2006-10-09 00:31:52 skomentuj (0) NOWE MIASTO, SŁODKA RAIMUNDA Wszyscy już tam byli, a ja poszedłem wczoraj, bo akurat miałem półtora godziny przed premierową lekcją angielskiego. W środku mojego miasta wyrósł kolos jak Kancelaria Rzeszy, tyle że w zdeka modernistycznej wersji - "'Galeria' Krakowska". Zresztą już przy samym wejściu widać, w jakim stopniu ona krakowska: ![]() A w środku właściwie wszystko, czego może chcieć homo consumptionis. Od ubrania po jedzenie. W końcu krakowskie mallrats i galeryjki będą mogli się wpełni wyszaleć. Mnóstwo sklepów z ciuchami, a w każdym z nich niemal to samo. W sumie to się cieszę, ale nie mam najmniejszej ochoty wydawać pieniędzy na ubrania, nawet po promocyjnych cenach. Gdybym miał dużo pieniędzy, mógłbym chodzić po tym kompleksie handlowym cały dzień i kupować, ale zakończyłoby się to zapewne załamaniem nerwowym i śpiączką z wyczerpania. Zresztą, szkoda zbyt dużą część biologicznego RAM-u zapełniać sobie ubraniami. Nie mogłem za to się oprzeć pokusie i wlazłem najwyżej jak się dało. Zresztą w sumie prawie nikt nie pilnuje dachu, w pocie czoła tam pracują jeszcze, ale trawniki już zasiane. Spod zbrojonej powały ciekawie wygląda główna nawa świątyni konsumpcji: ![]() Ale już z bliska trochę mniej. W sumie to w środku ludzie bardzo podobni do siebie - choćby zewnętrznym wyglądem. Zresztą jakiś uparciuch tekstylny socjolog mógłby ich poklasyfikować ze względu na to, co mają na sobie i pewnie taka praca zainteresowałaby właścicieli galeriowych ałtletów. Ale wystarczy już o tym... Po angielskim (w grupie uwagę zwraca szczególnie instrunktorka nurkowania) poszedłem odebrać zamówione bilety, doczytałem GW i pogadałem ze starą przyjaciółką, o której już pewnie tu nie raz pisałem. Na widowni w sztuce było zatrzęscienie, ani jednego wolnego miejsca, dosłownie dochodziło do kłótni. Wszyscy przyszli zobaczyć kolejny film Pedro Almodovara, tym razem bez homoseksualnych perwersji, za to z Penelope Cruz jako ucieleśnienie hiszp ańskiej kobiecości. Musze powiedzieć, że scenariusz i film udane od pierwszej sceny do końca. Dialogi zabawne i pełne ironii. Charaktery niezbyt przerysowane (w porównaniu z Kiką na przykład). Najśmieszniejsza chybab Sole, a największy szacunek wzbudza Raimunda za to, jak znosi problemy i zachowuje pogodę ducha. Fajnie by było zachować normalność człowieczeństwo w najbardziej pokręconych sytuacjach. Chyba za jakieś dwa tygodnie znów się na to wybiorę, ciekaw jestem, czy znów się ludzie tak będą śmiali przy ścieraniu krwi papierowymi ręcznikami. Po filmie poszliśmy tam, gdzie zawsze jest świetna muzyka i akwarium z roślinkami na ścianie i gadaliśmy o filmie i nie tylko. Ja się najbardziej dziwiłem tego, czemu główna bohaterka akurat z takim leniuchem i pijakiem? Czy się w nim zakochała?! Przecież tysiące innych by ją chciało - choćby ze względu na wygląd. Drugi dzień pod rząd siedziałem w ŚK do po pierwszej (w poniedziałek!) i wracałem do domu zmęczony, ale zadowolony. Zresztą w kinie widziałem sporo znajomych twarzy, a w podziemiach na Floriańskiej nawet spotkałem najlepsza parę barmanów w całym Krakowie. Jeden z nich właśnie wrócił po krótkim pobycie na dalekiej Północy i obaj chyba świętowali ten fakt jeszcze w pracy, a poem zintefikowali jubel po fajrancie. Miło ich było zobaczyć uśmiechniętych :) i zadowolonych z życia. Pewnie znów iedługo się zobaczymy nad miedzianym blatem... ![]() A dzisiejszy dzień był nudny i monotonny. Odblokowałem sobie kartę płatniczą i posiedziałem 6 godzin w pracy. Jedyny 'eksportowy' zespół piłkarski z Polski wylosował czterech przeciwników w fazie grupowej Pucharu UEFA i w mojej ocenie mogło być gorzej, ale i lepiej. Wygląda na to, że najtrudniejszym przeciwnikiem będzie Nancy, które dobrze gra w lidze i wyeliminowało Schalke. Blackburne w Anglii jest średniakiem i ma spore problemy z obroną, ale jak tu porównywać Premier League do Orange Ekstraklasy... Feyenoord też cienko przędzie, ale prędzej czy później zbuduje silną kade. Oby mieli powód by wywalić z klubu E. Koemana. Basel to na pewno solidna firma. Co prawda nie ma już Gimeneza, który teraz strzela dla Herthy, ale ze znanych nazwisk mają Chipperfielda, Sterjovskiego, Buckleya i Kojiego Nakatę. Najbardziej się chyba trzeba obawiać Petricia, który jak na razie strzelił 6 bramek w tyluż spotkaniach ligowych i grał już w reprezentacji Chorwacji. Do awansu potrzebne Wiśle będą: skuteczność Pawła Brożka, pracowitość Zieńczuka, kreatywność Sobolewskiego i opanowanie Mijailovicia. Jak łatwo zauważyć, nie będzie to łatwe... Pociąg do Europy odjeżdża z Reymonta 19 października... ![]() ykim 2006-10-03 22:20:51 skomentuj (0) |